- Dzień dobry, kochanie - powiedział.

- A więc nie umiesz się ukłonić, jak należy, ale potrafisz ładować broń? No, no, kto by
On zaś zaczął czwartą godzinę wista. Wziął głęboki oddech i podjął się roli
widniejące w jej oczach odebrało mu mowę. Oblała się rumieńcem. Chwycił ją za ramiona.
- Przyglądasz mi się – powiedział. Tak! To na pewno był jego książę! Ten niski,
- Niestety, klamka jest złamana - zawołał z drugiego pokoju. Przymknęła drzwi
Becky spojrzała na niego zdumiona, a potem pokręciła głową i wyszła, zatrzaskując za
muszą zgromadzić trochę pieniędzy. Alec zdecydował, że zajrzy do paru klubów. Zamierzał
- A czy ty rozumiesz, że ja ją kocham? Gdybyś był na moim miejscu, siedziałbyś z założonymi rękami?
- Wygląda jak zabawka, prawda? - Edward czule pogładził lśniącą karoserię. - Prowadzi się go rewelacyjnie. Na prostej wyciągnąłem ponad dwieście na godzinę.
- A mój drugi przyjaciel, Rushford? Ten, którego kopnęłaś?
ten musiał go zauważyć! Naprawdę miał już tego wszystkiego dość. Czy ten chłopak
- Zawsze lubiłam Luwr, ale muszę przyznać, że wolę tutejsze muzeum. Jest o wiele mniej komercyjne. Ma w sobie coś prywatnego.
- Kochajmy się. Zaraz.
Wybierasz się, rzecz jasna, na bal u Lievenów? Potrzebuję eskorty. Przyjdź po mnie o

- Z Glorią? Skąd! Przebywaliśmy w tym samym pomieszczeniu, tak należałoby to ująć. Prawie w ogóle ze sobą nie rozmawiamy.

siebie gardłowo. Przeraził ją szelest siana w sąsiednim boksie, ale był to jedynie koń.
- Czy to mnie tak niecierpliwie wyglądasz? - szepnął mu prosto do ucha zmysłowy głos.
- O mało nie zabiłeś Harringtona.

- Dosyć już, dosyć. - Becky położyła mu palec na ustach. - To już za nami. Michaił nie

Gloria pokręciła głową z nieznacznym uśmiechem na ustach.
Po chwili stała już na podjeździe szpitala. Wilgotne nocne powietrze otoczyło ją niby ciepły kokon. Odetchnęła głęboko, szczęśliwa, że wreszcie wydostała się na wolność.
Zgrzytając i brzęcząc, Niania zdołała wreszcie przekro-

- Och, jesteś zbyt wymagający.

- Victor Santos.
Nikt o zdrowych zmysłach nie wprzęgnie się z nią w małżeńskie jarzmo.
- Co cię do nas sprowadza tak rano?